Byliśmy tam, gdzie splata się

historia Polski i Litwy

  

Ostra Brama

 

Kościół św. Piotra i Pawła

 

Troki

 

Cmentarz w Rossie

 

 5 czerwca 2006 r. spod budynku PZG w Szczecinie 36-osobowa grupa osób niepełnosprawnych słuchowo w pięknym, wygodnym autokarze wyruszyła na spotkanie z historią. Kiedy nadszedł czas składania w MOPR wniosków na dofinansowanie imprez, w głowach naszych zrodził się pomysł, by zorganizować wycieczkę na Warmię i Mazury, a że stamtąd na Litwę jest „tylko jeden krok", więc w programie ujęliśmy również Wilno i Troki. Chociaż z roku na rok coraz trudniej jest zorganizować imprezy, czego przyczyną są kłopoty organizacyjne, w tym głównie finansowe osób niesłyszących, dla których udział w imprezach nie jest pierwszą potrzebą życiową, to na listę chętnych zapisało się dokładnie tyle osób, ile planowano. W dniu pierwszym po 12 godzinach podróży dotarliśmy do miejscowości Płociczna, gdzie w Ośrodku „Gawrych Ruda" nad jeziorem Wigry przenocowaliśmy, by następnego dnia wyruszyć w drogę na Litwę. Ciekawi byliśmy bardzo, jak wygląda miejsce, gdzie historia Litwy splata się z historią Polski. Już samo przekroczenie granicy w Budziskach przyprawiało nas o drżenie serca, a to dlatego, że były wśród nas osoby, które jeżeli się nie urodziły w Wilnie, to ich rodzice, dziadkowie stamtąd pochodzą. Pani Irena nie wypuszczała z rąk aparatu, którym rejestrowała obrazy pięknej przyrody - zielona bujna trawa, gęste lasy, krowy na pastwiskach, a za nimi brodzące bociany - to widoki, które rekompensowały nasze zmęczenie. W Wilnie przywitał nas przewodnik, pan Jerzy Lipski, mówiący pięknie po polsku. Trudno opisać wszystkie miejsca w których byliśmy, bo było tego bardzo dużo, m.in. zwiedziliśmy piękne kościoły; Św. Piotra i Pawia, św. Anny, św. Kazimierza, Ducha Świętego. Byliśmy w miejscu, które nazywają kościołem pod otwartym niebem - jest to Ostra Brama, jeden z najcenniejszych zabytków architektury Wilna z XVI w. W Ostrej Bramie mieści się kaplica, która kryje skarb miasta i całego świata katolickiego - słynący cudami obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej. To do Niej przez wieki całe zdążały pielgrzymki bogatych i biednych, zdrowych i chorych. Przed nią klękał nasz rodak, Adam Mickiewicz. Józef Piłsudski ofiarował jej plakietkę z napisem „Dzięki ci Matko za Wilno", Papież Jan Paweł II w darze złożył sznur pięknych pereł, a my?... my klęczeliśmy i ze wzruszeniem w ciszy zanosiliśmy swoje podziękowania i prośby. Panoramę Wilna ujrzeliśmy po wejściu na Górę Trzech Krzyży. Byliśmy na dziedzińcu Uniwersytetu Wileńskiego, przechodziliśmy obok domu, z którego okien Mickiewicz spoglądał na ukochane Wilno. Widzieliśmy klasztor, gdzie przebywał ksiądz Sopoćko i siostra Faustyna. Gdzie tylko się obróciliśmy, wszędzie widzieliśmy ślady polskości - obiekty projektowane przez polskich architektów, rzeźby wykonane rękoma polskich artystów, budowle budowane przez polskich budowniczych, można powiedzieć, że mury Wilna szepczą po polsku. Są nawet polskie ulice; Warszawska, Bernardyńska, pl. Jana Pawła II. Na frontonach budynków wiele tablic upamiętniających tych, którzy w nich zamieszkiwali, a są to nazwiska polskie. Spacer starówką przenosił nas w czasy dzieciństwa naszych rodziców, dziadków - spokój, kolorowe fasady budynków, rynek na których stragany twórców ludowych, wełniane chusty, tkane ręcznie makaty, wszystko to pozwalało wyobrazić nam, jak było tutaj za czasów ich dzieciństwa czy lat młodości. Nieodłączną cząstkę miasta tworzy stary katolicki cmentarz na Rossie. Ta stara nekropolia wileńska jest położona w przepięknym miejscu. Cmentarz rozkłada się tarasami na stoku dość pochyłego pagórka. Między rozłożystymi drzewami pną się w górę, to znów schodzą kręte ścieżki prowadzące do mogił. Tuż przy bramie wejściowej znajduje się cmentarzyk żołnierski. Centralne miejsce tego cmentarzyska zajmuje mogiła z płytą z czarnego granitu. Na niej wyryty krzyż i napis: „MATKA I SERCE SYNA" - w 1936 roku złożone tu zostało obok trumny matki serce marszałka Józefa Piłsudskiego. Chodząc po cmentarzu na nagrobkach dostrzegaliśmy polskie nazwiska np. Tyszkiewiczów, ojca Juliusza Słowackiego - Euzebiusza, Ludwika Kondratowicza (Syrokomla) i wiele innych. Zakotwiczyliśmy w hotelu VIESBUTIS, w którym obsługa świetnie mówi po polsku. Następnego dnia po noclegu i śniadaniu, jeszcze raz objechaliśmy po ulicach Wilna, pokłoniliśmy się Matce Bożej Ostrobramskiej, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie przy pomniku Mickiewicza i udaliśmy się do tamtejszego Centrum Niesłyszacych - wymieniliśmy swoje doświadczenia i wręczyliśmy zaproszenie na Festiwal Teatrów Niesłyszacych, który odbędzie się w październiku tego roku w Szczecinie. Czas było opuścić Wilno, pojechaliśmy w kierunku Trok - krainy jezior.

Z Trokami związane są imiona władców litewskich. Rezydujący tu Wielki Książę Litewski Giedymin dał początek dynastii polskich królów - Jagiellonów, którzy panowali 186 lat. W Trokach zwiedziliśmy zamek na wyspie. Obecnie w zamku mieści się Muzeum Historyczne, w którym są bogate zbiory ilustrujące życie polityczne, kulturalne, społeczno-obyczajowe Wielkiego Księstwa Litewskiego. W Trokach też zakupiliśmy pamiątki, były to w większości wyroby z bursztynu, zakupy były łatwe, bo sprzedawcy mówili po polsku, a płacić można było polską walutą. Nadszedł czas pożegnać Wilno i naszego przewodnika, nie łatwe to było pożegnanie. Podpisujemy się za profesorem Juliuszem Kłosem, który napisał „Poznać Wilno, to znaczy - pokochać je na zawsze", zwiedziliśmy dotąd wiele ciekawych miejsc, ale Wilno nas dosłownie zauroczyło.

Granicę przekroczyliśmy w Obornikach i udaliśmy się do Pięknej Góry k/Giżycka, tutaj zakwaterowaliśmy się na dwie doby w Ośrodku „Gwarek" nad jeziorem Tajty. Następnego dnia wyruszyliśmy na zwiedzanie Suwalszczyzny. Zwiedziliśmy w Reszlu Zamek Biskupów Warmińskich, w nim wystawę „Reszel - miasto i zamek na przestrzeni dziejów". Gromadzi ona zabytki ze wszystkich okresów osadnictwa w rejonie Reszla oraz kopie dokumentów, zdjęcia i makiety dotyczące historii zamku i miasta. Dalej pojechaliśmy do wojennej kwatery Hitlera - Wilczy Szaniec w Gierłoży k/Kętrzyna. Obejrzeliśmy makietę przedstawiającą jej pierwotny wygląd, przeszliśmy do najbliższych bunkrów, których ogromne mury, ich usytuowanie w lesie pobudzało naszą wyobraźnię. Wilczy Szaniec skłania do refleksji nad przeszłością i przyszłością. Kolejnym miejscem zwiedzania była Święta Lipka - sławne sanktuarium maryjne, które należy do najważniejszych i najpiękniejszych w północnej Polsce. Tak minął kolejny dzień wycieczki, byliśmy zmęczeni i pełni wrażeń, ale po kolacji nie mogliśmy powstrzymać się od zabawy przy ognisku, tym bardziej, że z polany rozciągał się przepiękny widok na jezioro. Następny ranek był ostatnim spędzanym w grupie, po śniadaniu udaliśmy się na Mazury - Kętrzyn był miejscem, gdzie się zatrzymaliśmy, by wysłuchać historii miasta, a potem udać się na zwiedzanie gotyckiego zamku, gdzie mieści się muzeum. Przejeżdżając przez Olsztyn, nie sposób było nie odwiedzić naszych przyjaciół ze Związku Głuchych. Zostaliśmy tam przyjęci bardzo serdecznie, ale czas szybko uciekał i nie mogliśmy zostać tam na dłużej, bo przed nami było jeszcze tak wiele.

Nie mogło zabraknąć na naszej trasie zwiedzania Pól Grunwaldu, miejsca, o którym uczyliśmy się na lekcjach historii - to tu 15 lipca 1410 r. w wielkiej bitwie zwycięstwo nad Krzyżakami odniosło wojsko polsko-litewskie. Grunwald był ostatnim miejscem zwiedzania, teraz czekała nas podróż powrotna do Szczecina. Upłynęła ona bez przeszkód, tu ukłon w stronę kierowców pana Mariana i Pana Krystiana, którzy wykazali się dużą fachowością w swoim zawodzie. Za piękne niezapomniane wrażenia dziękujemy również MOPR w Szczecinie, z którego uzyskaliśmy dofinansowanie do wycieczki, Globtourowi - Biuro Podróży, które zadbało, by autokar był sprawny i wygodny, a także sobie nawzajem, bo przez te 5 dni tworzyliśmy jedną rodzinę, pomagaliśmy sobie w dźwiganiu bagaży, wspieraliśmy się w chwilach zmęczenia, tworzyliśmy wokół siebie klimat przyjaźni i radości. Kiedy kolejno wysiadaliśmy z autokaru, każdy głośno wyrażał swoje życzenie „obym jeszcze kiedyś mógł wyjechać na taką wycieczkę", mamy nadzieję, że te życzenia z woli dobrych ludzi spełnią się.
 

Irena Smolińska

 

7,8/2006