|
Wspólne działania
|

Królowa balu
|
Jak rehabilitować społecznie osoby ukryte za wciąż,
niestety, istniejącym murem leku przed niepełnosprawnością? Jak integrować
przedstawicieli pokoleń, które dzielą zupełnie inne bagaże doświadczeń? Moim
skromnym zdaniem najlepszą receptą na wszystkie te problemy jest wspólne
działanie przy organizowaniu imprezy wpisanej w tradycje naszej kultury, a
później doskonała zabawa. Dlaczego tak myślę? Dane mi było obserwować takie
działania przez ostatnie dwa lata w Domu Dziennego Pobytu Niesłyszących w
Szczecinie Dąbiu, gdzie, pod bacznym okiem pani dr Aleksandry Sander,
studenci V roku Pedagogiki Socjalnej i Resocjalizacyjnej Uniwersytetu
Szczecińskiego realizują zajęcia z przedmiotu projekt socjalny.
Jedna z grup jako motto swoich działań przytoczyła
piękne słowa Aleksandra Kamińskiego:
Celem... jest tworzenie wspólnoty. Tworzenie
wspólnoty oznacza przełamywanie izolacji i osamotnienia, budowanie więzi
emocjonalnych, międzyludzkich...
Studenci ustalili trzy nadrzędne cele: aktywizację,
integrację i wsparcie.
Najciekawsze było ich rozumienie integracji - pragnęli
przełamać własne lęki przed kontaktem z osobami niesłyszącymi, jak również
obalić pewien stereotyp mówiący o braku możliwości komunikacji,
porozumiewania i współdziałania między głuchymi a słyszącymi oraz między
młodymi i starszymi ludźmi.
W pierwszym roku współpracy młodzież zrealizowała 3 projekty - „Wigilię",
„Dzień babci i dziadka" oraz „Bal karnawałowy", w drugim podobnie
-„Wigilia", „Bal karnawałowy" i „Tłusty czwartek"
Wszystkie działania znakomicie spełniły przywołane na
początku zadania. Wrośnięte w tradycję, wpisane do naszej kultury uczyły,
wychowywały, łamały stereotypy myślenia o niemożności wspólnej zabawy
starszych z młodzieżą, słyszących z niesłyszącymi. Podnosiły poziom
samooceny wszystkich uczestników, więc dokonywała się rehabilitacja
społeczna.
Studenci musieli nawiązać kontakt z podopiecznymi
placówki, znaleźć sponsorów, podzielić się obowiązkami, zaplanować,
zorganizować i przeprowadzić imprezę, nauczyć się podstaw języka migowego,
wykazać się zdolnościami manualnymi, twórczym myśleniem, poznać problemy, z
jakimi borykają się osoby starsze niepełnosprawne słuchowo i na koniec
zauważyć, że to tacy sami, pełni radości życia, twórczy ludzie jak i oni
sami.
Na poparcie moich myśli przytoczę wypowiedź studentki
z grupy realizującej „Wigilię 2005 roku" pani Karoliny Owczarskiej: Dnia
22.12.2005 roku w Domu Dziennego Pobytu Niesłyszących w Szczecinie Dąbiu
odbyło się spotkanie wigilijne dla podopiecznych tego ośrodka. Wigilia
została zorganizowana przez studentów V roku Pedagogiki Socjalnej i
Resocjalizacyjnej Uniwersytetu Szczecińskiego.
Uroczystość tę poprzedziły przygotowania, które
rozpoczęły się już wiele tygodni przed samą Wigilią. Studenci podzielili się
licznymi zadaniami: oprócz zwyklych przygotowań jak do każdej Wigilii,
studenci zobowiązali się do pozyskania sponsorów, a także do przeprowadzenia
calej imprezy. Grupa studentów poznawała też lub przypominała sobie podstawy
języka migowego, co było najtrudniejszym zadaniem.
Na uroczystym spotkaniu oprócz najważniejszych gości-podopiecznych Domu
obecny byt także personel Domu, zaproszeni goście wspierający działalność
ośrodka na co dzień oraz opiekun studentów - dr A. Sander.
Uroczystość przebiegała w tradycyjny sposób.
Najpierw złożono życzenia: jako pierwsza kierownik Domu p. E. Rewcio, w
dalszej kolejności duchowny oraz zaproszeni goście, a także studentka N.
Zydowiec, która samodzielnie przemigała życzenia. Nie zabrakło tradycyjnych
bożonarodzeniowych potraw ani prawdziwego (!) Świętego Mikołaja, który
rozdał prezenty z pomocą dzielnych śnieżynek. Wszystko to odbywało się w
przepięknie ustrojonej sali. Spotkanie zakończyło się miłym akcentem-
podziękowaniem dla studentów oraz wręczeniem im drobnych upominków. W
zamykaniu imprezy pomogły studentom panie uczestniczące w Wigilii, co bardzo
usprawniło pracę.
Studenci zadbali, aby każdy podopieczny oprócz
prezentu od Mikołaja otrzymał również paczkę żywnościową.
Myślę, że Wigilia w Domu Dziennego Pobytu
Nieslyszących pozostanie miłym wspomnieniem w pamięci podopiecznych Domu.
Wspomnienia podopiecznych są ściśle związane z
niecierpliwym oczekiwaniem na kolejne wspólne, pełne radości, imprezy, bo
wtedy czują się młodzi, potrzebni i szczęśliwi, a najlepiej pokazują to
wszystko zdjęcia...
Elwira Rewcio
7,8/2006
|