|
Dar rodziny Henryka
Osten-Ostachiewicza
Sceny z Powstania
Warszawskiego
|

Podpisanie
umowy darowizny. Od lewej: Ryszard Ostachiewicz,
Barbara Ostachiewicz, Anna Gonczaruk, Lech Karwowski. |
SIEDEM obrazów z Powstania
Warszawskiego podarowała wczoraj szczecińskiemu Muzeum
Narodowemu rodzina Henryka Osten-Ostachiewicza (1911-1974),
artysty malarza, uczestnika powstania, od 1945 r. mieszkańca
Szczecina. - To jest królewski dar. Dziękuję - mówił
Lech Karwowski, dyrektor muzeum.
Przekazanie obrazów zorganizowano
przy wystawie „Codzienność historii" (gmach
przy Watach Chrobrego), mówiącej o powojennych losach
mieszkańców Pomorza Zachodniego. Uroczystość rozpoczął
Chór Politechniki Szczecińskiej „Collegium Maiorum"
hymnem „Gaude Mater Polonia" (dyr. Paweł
Osuchowski). - Dziś jest dzień smutny, a zarazem podniosły
- 61. rocznica upadku powstania, które było wielkim
moralnym tryumfem narodu -mówił Lech Karwowski. Przywitał
gości: rodzinę Henryka Osten-Ostachiewicza, byłych powstańców,
przedstawicieli Światowego Związku Żołnierzy AK.
Henryk
Osten Ostachiewicz urodził się w
Wilnie, w 1939 r. ukończył warszawską Akademię Sztuk Pięknych.
W czasie powstania był żołnierzem plutonu głuchoniemych,
walczył w rejonie placu Trzech Krzyży i ul. Książęcej,
w dniach 3-4 sierpnia uczestniczył w ataku na gmach
Gimnazjum im. Królowej Jadwigi, a 2 września w walkach o
gmach YMCA. Po wojnie zamieszkał w rodziną w Szczecinie.
Był współzałożycielem oddziału Związku Polskich
Artystów Plastyków, założycielem i prezesem koła
Polskiego Związku Głuchych. Jego obrazy znajdują się
m.in. w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie,
Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w
Londynie, Muzeum Narodowego w Szczecinie, w zbiorach
prywatnych. Został odznaczony Krzyżem AK (Londyn, 1969 r.)
i pośmiertnie Warszawskim Krzyżem Powstańczym (Warszawa,
1985 r.).
O Powstaniu Warszawskim mówili obecni
na wczorajszej uroczystości powstańcy: Stefan Marcjanek,
Waldemar Ostrowski i Zbigniew Piasecki. - Powstanie musiało
wybuchnąć. Zbrodnie niemieckiego okupanta i nienawiść,
którą szerzył, wywoływały gniew i nienawiść. U schyłku
wojny wiedzieliśmy też, że nikt nam wolności nie
podaruje, że musimy o nią wywalczyć. Gdyby nie 350-tysięczna
Armia Krajowa, gdyby nie powstanie, Stalin nie wahałby się
i cała wschodnia Europa byłaby po wojnie zsowietyzowana -
mówił Waldemar Ostrowski z Zachodniopomorskiego Koła
Powstańców Warszawskich.
Rodzina Henryka Osten-Ostachiewicza
podarowała obrazy, namalowane w latach 1944-45,
przedstawiające epizody z walk i zrujnowane miasto -gmach
opery i Krakowskie Przedmieście. - Jestem szczęśliwa, że
te obrazy będą w muzeum, bo one powinny żyć w społeczeństwie
- nie kryły wzruszenia Barbara Ostachiewicz,. córka
artysty, mieszkająca dziś we Francji.
- Bardzo chcielibyśmy, żeby nasz dar
skłonił szczecinian do podobnych darów. Wierzę, że tak
będzie - dodawała Anna Gonczaruk, druga córka Henryka
Ostachiewicza.
Spotkanie zakończyło odśpiewanie
AK-owskiego hymnu „O Panie, któryś jest na
niebie..." i pieśni Wojciecha Kilara z „Mszy o
pokój". (b.t.)
3.10.2005
|