Tyle Polski, ile tradycji

 

Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny

przy wejściu pierwszej gwiazdy na niebie

Ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny

Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie. 

Cyprian Kamil Norwid.

 

Pełne ciepła i uroku święta Bożego Narodzenia przywołują każdemu człowiekowi najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa. Oprócz choinki z lasu, prezentów, pięknych kolęd nie można zapomnieć Wigilii.

Wigilia!... Dziwny urok kryje się dla nas w tym jednym prostym słowie. Wzrusza ono i rozrzewnia, czarem wspomnień przemawia do duszy.

Wigilijny zwyczaj łamania się opłatkiem należy do najtrwalszych i najżywszych tradycji świąt Bożego Narodzenia. Najważniejszym przesłaniem tego pięknego polskiego zwyczaju jest pojednanie. I właśnie tym przesłaniem kierujemy się organizując rokrocznie Wieczerzę Wigilijną dla naszych podopiecznych. Przygotowujemy jedyny w roku posiłek, podczas którego wszystko dzieje się inaczej - piękniej i magiczniej niż zwykle. Do wigilijnego stołu, na którym królował barszcz z uszkami, a w powietrzu unosił się zapach pierogów z grzybami i kompotu z suszu zasiadło w domu PZG w Szczecinie ponad 100 osób. Wszyscy byli podekscytowani, a z ich twarzy promieniowała radość. Nie wiem, czy sprawił to widok naszych dostojnych gości: prezesa Jerzego Kałużnego, ks. Dariusza, przedstawiciela MOPR - pana Krzysztofa Parchimowicza, niesłyszących przyjaciół z Niemiec - Renaty i Petera Pietscha, czy też mrugające światełka z ustawionych na oknach porcelanowych aniołków, które imitowały gwiazdki oznajmiające, że opłatkiem czas się dzielić. Po krótkim powitaniu przez Pana Prezesa i odczytaniu ewangelii św. Łukasza przez ks. Dariusza nastąpiło dzielenie się opłatkiem. Słabo słyszący mówili, niesłyszący migali - „dużo zdrowia, pomyślności i radości” to najczęściej powtarzane życzenia. Długo trwało składanie sobie życzeń, nie wszyscy do siebie dotarli, ale czas było rozpocząć wieczerzę, więc kilka osób wyszło na środek sali, by odmówić-zamigać modlitwę przed jedzeniem, której na zajęciach języka migowego tak zawzięcie się uczyli. Efekt tej nauki wypadł na piątkę z plusem, nikt się nie pomylił. I tu muszę napisać coś ciekawego. O to żeby z każdego miejsca widać było wszystko, co się wokoło działo zadbali nasi koledzy Hubert i Olek, którzy zamontowali telebim i czuwali nad dobrym odbiorem. Olek nie wypuszczał z rąk wideokamery, a Hubert dbał o sprawne działanie pętli induktofonicznej. Użytkownicy aparatów słuchowych przełączyli aparaty na pozycję T i odbiór głosu mieli doskonały. A było co słuchać. Zaproszony na ten magiczny wieczór Pan Ryszard przyniósł gitarę i kiedy zanucił najbardziej znaną na świecie kolędę „Cicha Noc” Maja z jednego końca sali, Asia z drugiego zaczęły migać treść kolędy, a słabo słyszący ze łzami w oczach pomagali śpiewać. Było to zjawisko niesamowite. Kolędy na Wieczerzy Wigilijnej wśród niesłyszących? A dlaczego nie? Migane też oddają swój urok, potrzeba było tylko chwili skupienia, a o to nie trzeba było nikogo prosić. Nawet Ci, którzy siedzieli w najdalszym końcu sali, dzięki technice słyszeli i widzieli. Jak to dobrze, że jesteśmy posiadaczami tak doskonałego sprzętu. Na tej jednej kolędzie się nie skończyło, były jeszcze inne. Ale nie tylko. Asia przez cały wieczór z przerwami migała i mówiła o tradycjach Świąt Bożego Narodzenia i obrzędach z nimi związanych, które od wieków przekazują nam kolejne pokolenia. Wielu z nas nie wiedziało, że choinka, drzewko wigilijne symbolizuje „biblijne drzewo wiadomości dobra i zła”. Zielone drzewko to nadzieja, a świece na choince przypominają przyjście na świat Jezusa Chrystusa - Światłości Świata. Kolorowe łańcuchy symbolizują więzy rodzinne. Znany i powszechnie stosowany jest zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole wigilijnym. Jest ono przeznaczone dla przygodnego gościa. Pozostawiając wolne miejsce przy stole wyrażamy serdeczną 

pamięć o naszych bliskich, którzy nie mogą świąt spędzić z nami. Wolne miejsce może też oznaczać członka rodziny, który zmarł lub też pamięć o wszystkich zmarłych z rodziny. Jeszcze inne podania przekazują, iż należy pamiętać, że zanim zasiądzie się na ławie czy krześle, trzeba wpierw delikatnie na nie dmuchnąć, by przypadkiem nie usiąść na przybyłą na wieczerzę duszę. I jeszcze wiele innych tradycji Asia nam przekazała, ponieważ Wieczór ten był również realizacją programu złożonego w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie pn. „Tyle Polski ile tradycji”. Tych ciekawych informacji słuchaliśmy - patrzyliśmy w międzyczasie podjadając smaczne dania, których na stole było wbród. I tak czas upływał, momentami nasze myśli odbiegły daleko wstecz ku najpiękniejszym chwilom dzieciństwa i wczesnej młodości, ale smutno nie było nikomu, bo przecież byliśmy wszyscy razem, a i Wigilia była taka sama. Choinka, sianko pod obrusem, migocące światełka świec, mrugające aniołki, które z całą pewnością życzyły, żeby rok był anielsko słodki, kolędy - to wszystko sprawiało, że panowała atmosfera ciepła i swojskości. Kiedy już nadszedł czas rozejścia się do domu, na wszystkich czekała niespodzianka w postaci podarku, który pozwolił przenieść do domu atmosferę tego wieczoru.

Cieszymy się niezmiernie, że mogliśmy zorganizować tę Wigilię dla tak dużej ilości osób i choć jak to tradycja nakazuje, była to Wigilia postna, to dla wielu była świętem obfitości.

Goście z Meklemburgii i Pomorza Przedniego, z którymi Oddział Zachodniopomorski podpisał umowę o współpracy, ze zdziwieniem obserwowali przebieg spotkania i stwierdzili, że obyczaje świąteczne w Niemczech są jednak ubogie w swej zawartości duchowej.

Dziękujemy również sponsorom, którzy także wnieśli swój wkład okazując dar serca, był to Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Szczecinie oraz zaprzyjaźnieni z nami Pan Piotr Nocoń z firmy FHUP CONSULT-FOOD w Szczecinie i Pan Roman Cicharski właściciel Przedsiębiorstwa Elektrycznego w Szczecinie.

Irena Smolińska

Hubert Barttomiejski

 

1,2/2005