|
Studentów zajęcia praktyczne
Zrobić coś dla kogoś
PODOPIECZNI Domu Dziennego Pobytu Niesłyszących w Szczecinie Dąbiu przez ostatnich kilka miesięcy byli obiektem szczególnej troski studentów Uniwersytetu Szczecińskiego. Wszystko zaczęło się od spotkania dwóch pań. Dzięki ich pomysłowi studenci pedagogiki zorganizowali niesłyszącym wigilię, Dzień Seniora i najprawdziwszy bal karnawałowy. Jednocześnie sami zaliczyli przedmiot pt. Projekt socjalny.
Grupa podopiecznych DDPN w Szczecinie Dąbiu wraz
z realizatorkami projektów. - (u góry od
lewej tłumaczka
A. Sadowska, dr US A. Sander i kierownik DDPN E. Rewcio |
ELWIRA Rewcio, dyrektorka placówki dla niesłyszących, i dr Aleksandra Sander, adiunkt w Instytucie Pedagogiki Wydziaiu Humanistycznego US, spotkały się przed pół rokiem. Współpracowały przy realizacji unijnego projektu, warsztatów
dla niesłyszącach z Polski i Niemiec „Barwa znaków". Ustaliły, że istnieje możliwość współpracy między DDPN i uczelnią. Na kolejnych spotkaniach doprecyzowano szczegóły i zaproszono do udziału studentów V roku pedagogiki i resocjalizacji.
- Ucieszyłam się, że p. Elwira okazała się człowiekiem otwartym na nowe formy działania. Dla studentów była to okazja połączenia wiedzy z praktyką - powiedziała dr A
Sander.
Wyodrębniono trzy konkretne projekty: zorganizowanie wigilii (zgodnie z tradycją, ale i własnymi pomysłami), Dzień Seniora (były recytacje dzieci, słodkie przysmaki i drobne prezenty) oraz bal karnawałowy (w stylu lat 70.). Każdy ze studentów dostał określone zadanie. Jedni zajmowali się wyszukiwaniem sponsorów i zbieraniem od nich funduszy, inni piekli ciasta, dekorowali salę, zapewniali choinki i transport. Każdy projekt miał szczegółową dokumentację. Była ona jednym z istotnych elementów (oprócz realizacji zadań i konsultacji dr Sander), które pozwoliły studentom zdobyć zaliczenie. Ale nie to okazało się najważniejsze. Studenci wykazali się nie tylko starannością i pracowitością, ale także ogromnym sercem. Do dziś podopieczni p. Elwiry opowiadają o tym (z jęz. migowego tłumaczy Anita
Sadowska), jak wspaniale młodzi bawili się z nimi na balu, jakie wymyślili przebrania i konkursy.
- Moi podopieczni tryskali energią i humorem, wykazali niezwykłą pomysłowość. Polubili studentów, okazali im sympatię i wdzięczność za poświęcony czas. Wszystko mają utrwalone na zdjęciach - wyjaśniła kierowniczka
DDPN.
Milena SKWIECIŃSKA
22.02.2005
|